poniedziałek, 1 maja 2017

14. Może czas zacząć myśleć o sobie?

Po wyjściu od Mathiasa Natalia przedstawiła całą sytuację Danielowi, któremu należały się wyjaśnienia, skoro był już z nią w szpitalu i nie miał zamiaru tak zwyczajnie jej zostawić. Nie bardzo wiedziała, co i jak mu powiedzieć, więc nie wdawała się w szczegóły, których przecież tak do końca sama nie znała.
Natalia uznała, że nie ma powodu, aby dłużej siedziała w szpitalu, bo jej obecność nie była potrzebna. Widziała się z Mathiasem i lepiej będzie, jeśli odwiedzi go kiedy indziej, zresztą jego stan nie był taki zły, oczywiście stan fizyczny, bo z psychiką nie było tak dobrze. Miała zwrócić się właśnie do cioci z pytaniem, czy ona z wujkiem nie wybierają się już do domu, bo pojechałaby razem z nimi, ale zmieniła zdanie, widząc, że nie powinna się teraz wtrącać, a nawet zbliżać.
Wujek Alan był wyraźnie zły na ciocię, a Natalia słyszała, o czym mówił.
– Mogłaś mu jeszcze zacząć bić brawo i pogłaskać po główce. I powiedzieć, że jesteś ogromnie dumna, bo ja odnoszę wrażenie, że jesteś dumna.
– O czym ty mówisz? – spytała ciocia.
– Nie wmawiaj mi, że nie wiesz. Zaczynam myśleć już, że Matt jest taki przez twoje wychowanie. Zawsze byłaś na każde jego zawołanie, na wszystko mu pozwalałaś i nieba byś mu przychyliła. Myślisz, że to było takie dobre?
– A myślisz, że twój chłód, wręcz surowość, pomogły? Wyskakujesz teraz z takimi zarzutami… Czy to jest odpowiedni moment? Wiem, że Matt zrobił źle i wcale nie mam zamiaru udawać, że nic się nie stało, ale miałam tam teraz zrobić mu awanturę, kiedy leży w szpitalu, ledwo świadomy, co się stało? Na to jeszcze przyjdzie czas…
Natalia czuła się tak, jakby podsłuchiwała całą rozmowę, a wcale tak nie było. Po prostu stała niedaleko i wszystko było słychać, ale nie chciała się wtrącać. Skierowała się do Daniela, który odsunął się na bok, nie chcąc pewnie czuć się jak intruz w tej całej aferze rodzinnej.
– Chcesz pewnie jechać do domu, co? – spytał, zanim Natalia zdążyła otworzyć usta.
– Tak, chyba moja obecność nie jest tu potrzebna. Myślałam, że zabiorę się z wujostwem, ale…
– Wiem, słyszę.
– No właśnie…
– Odwiozę cię – powiedział Daniel. – Przecież to ze mną tutaj przyjechałaś i to ze mną miałaś spędzić to popołudnie.
– Strasznie cię za to przepraszam, nasze spotkanie trochę się nie udało. Ale… Wiesz co?

Boże, co ja robię! Chyba całkiem oszalałam, pakuję się w jakieś gówno. Tak, na pewno. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakiś mój wybór okazał się dobry, ale… kiedyś trzeba podjąć ryzyko.

– Tak?
– Możemy to powtórzyć, choćby jutro, jeśli tylko nie masz ważniejszych spraw na głowie – zaproponowała Natalia.
– Z chęcią. Szczerze, sam miałem pytać cię o to samo, ale było mi trochę głupio, że w takich okolicznościach mam w głowie takie nieistotne sprawy.
– Nieistotne? Ja tak nie sądzę – powiedziała Natalia. – Idziemy stąd? Jakoś nie przepadam za szpitalami.
– Jak każdy chyba.
– Pewnie tak – odparła, bo jak miała mu wytłumaczyć, że szpital kojarzy jej się z ostatnim w nim pobycie i z głupotą, której się dopuściła?
Niestety, kiedy Daniel odwoził Natalię, rozmowa już się nie kleiła, lecz dziewczyna nie była tym zasmucona. Milczenie między nimi nie było w tym momencie dla niej przytłaczające.
– Czyli… widzimy się jutro? – spytał Daniel, zanim dziewczyna opuściła jego samochód.
– No dobrze, może być o tej samej porze co wczoraj.
– Ok, w takim razie do zobaczenia. – Uśmiechnął się na pożegnanie.
 Natalia pomachała mu i weszła do pustego domu. Poczuła się zupełnie sama. Znowu. Niby cały czas coś się działo, ale nie mogła pomóc, nie mogła zrobić nic. Wszystko toczyło się tak, jakby stała z boku i tylko się przyglądała. A co z nią samą? Nadal miała poczucie, że stoi w miejscu, choć przecież nie tak dawno temu myślała, że coś się zmienia…
Nadzieją, a może bardziej przerażeniem napawała ją relacja z Danielem. Z jednej strony cieszyła się, że może wyjść z tego coś dobrego, ale jednocześnie bała się, że tylko się zawiedzie, rozczaruje, zostanie zraniona albo, co gorsze, sama zrani chłopaka, który nie wydawał się być zbyt pewny siebie. Nie chciała zniszczyć mu życia samą swoją obecnością w nim. A jednak umówiła się z nim ponownie i nie miała zamiaru zmienić zdania i zrezygnować ze spotkania.

Może wreszcie powinnam zacząć myśleć o sobie, a nie martwić się wiecznie innymi, skoro i tak nie mogę nic poradzić na to, co się wydarza w ich życiu. Nie potrafię pomóc, nie potrafię wpłynąć na innych, a to co złe, spotyka ich nawet wtedy, kiedy nie mam w tym swojego, choćby pośredniego udziału.

Jakiś czas później, kiedy Natalia schowała się już w swoim pokoju, pojawili się ciocia z wujkiem, ale nie słyszała, by nadal się kłócili. Właściwie żadne dźwięki nie docierały do niej na piętro, co też nie było takim dobrym sygnałem, gdyż sama nigdy nie znosiła, kiedy rodzice wcale się do siebie nie odzywali. To było chyba jeszcze gorsze niż kłótnie.
W tym momencie zatęskniła za domem, za swoim własnym pokojem, za swoim łóżkiem, w którym spędziła tyle bezsennych nocy, nawet za widokiem rodziców i za codzienną rutyną, bo przynajmniej wiedziała, czego mogła się spodziewać. Zatęskniła za swobodą, z jaką mogła funkcjonować w domu, w którym zazwyczaj nikogo nie było i nikt nie zwracał na nią uwagi. Tutaj też nie musiała się niczym krępować, lecz cały czas towarzyszyło jej uczucie, że nie jest u siebie.
Zmieniło się również jej postrzeganie rodziny Johannsenów. Zawsze byli dla niej wzorem i, mając w głowie wspomnienia z dzieciństwa, zawsze pragnęła, by jej rodzina była równie idealna, ale teraz… Teraz wiedziała już, że każda rodzina zmaga się z własnymi problemami i nigdzie nie jest kolorowo. Fakt, jej matka i ciocia Alicja, choć były siostrami, różniły się zupełnie, lecz każda miała też inne dzieci do wychowania, o innych charakterach i najwyraźniej obie popełniały błędy.
Właśnie! Popełniały błędy, jak każdy człowiek. Dla mnie to nie było nic niezwykłego. Po prostu były ludźmi. Natalia też była człowiekiem, miała prawo być zła, smutna, rozczarowana, mogła się bać, mogła tęsknić… I przede  wszystkim pragnęła kochać.
Dziewczyna, siedząc w swoim pokoju, spróbowała dodzwonić się do matki. Chciała choćby tylko usłyszeć jej głos, lecz poddała się po kilku próbach. Do taty nie chciała telefonować, mimo iż on pewnie bardziej ucieszyłby się na dźwięk jej głosu, ale przecież wiedziała, że na pewno był bardzo zajęty ratowaniem czyjegoś życia. Pozostał jej tylko brat, który, owszem, odebrał po dwóch sygnałach.
– Natka! – Wyraźnie się ucieszył.
– Cześć braciszku!
– Co tam słychać u ciebie? Zobaczymy się wkrótce?
– Planowałam wrócić pod koniec września, może za trzy tygodnie, ale… Może przylecę wcześniej?
– A to dlaczego? Znudziła ci się Norwegia, czy zatęskniłaś za domem? – dopytywał się Paweł.
– To drugie – odparła. – Mam wrażenie, że… Ciocia ma inne zmartwienia, niż niańczenie siostrzenicy. Mathias miał dziś wypadek, nic mu się nie stało, ale… Może nie powinnam ci o tym mówić… – Natalia zawahała się. Jeśli informacja o wypadku Mathiasa by się rozniosła, to może ciocia i wujek nie byliby tym zachwyceni.
– Przecież wiesz, że nikomu nie powiem – zachęcił ją Paweł.
– Matt ma problemy. Ostatnio nie był sobą, a nie wiem, jak długo to już trwało wcześniej. Wiesz, alkohol, panienki, złość… Może to nic nadzwyczajnego, ale pójście do pracy na totalnym kacu było przesadą, zwłaszcza jeśli pracuje się jako kierowca. Miał alkohol we krwi, kiedy spowodował ten wypadek… Przepraszam, chyba mówię zbyt chaotycznie…
– W porządku. Ogarniam.
Na chwilę zapadła między nimi cisza.
– Jesteś tam? – spytała Natalia.
– Tak, tak. Zastanawiam się tylko. Pewnie Matta będą teraz czekać konsekwencje.
– I będzie potrzebował pomocy… Lepiej mi powiedz co u ciebie. Co u was? – Natalia postanowiła zmienić temat.
– Wszystko dobrze, cieszę się, że zostanę ojcem, ale Emilka źle znosi ciążę. Nie najlepiej się czuje, prosiłem ją nawet, żeby zrezygnowała z pracy w salonie, ale ona się upiera. Nie chce przebywać sama w mieszkaniu, kiedy mnie nie ma, a teraz, kiedy rozpoczął się rok szkolny, ciągle jestem nieobecny.
– A co o jej stanie mówią lekarze?
– Nie ma powodów do obaw. Tak nam powtarzają, ale ja nie umiem tak po prostu przestać się martwić.
– Ale tak poza tym, układa wam się?
– Co ty, pytasz mnie czy nie żałuję, że się ożeniłem? – spytał żartobliwie Paweł.
– Jak mówisz to tak lekko to mam rozumieć, że nie żałujesz? – zaśmiała się.
– Nie.
– Masz może zamiar wychodzić za mąż, że zadajesz takie pytania?
– Oj, to mi nie grozi – odparła lekko.
– Dzwoniłaś do rodziców?
– Próbowałam. Do mamy, ale nie odbierała. Wiesz co u nich?
– Nie będę się usprawiedliwiał, ale ostatnio rzadko się z nimi kontaktuję i nie odwiedzam ich prawie wcale – powiedział smutno Paweł.
– Nie musisz się tłumaczyć. Masz swoje życie. Po prostu. – Natalia nie miała zamiaru go osądzać. – Boże, zawracam ci tylko głowę. Kończę już. Pozdrów Emilkę.
– Pozdrowię. Do usłyszenia, a może do zobaczenia.
– Pa.
Natalia rozłączyła się i rzuciła telefon na łóżko. Sama też się położyła. Po rozmowie z bratem poczuła się jakoś tak… bliżej domu.
Nie jadła kolacji, ale nie była głodna i nie chciało jej się schodzić na dół. Zwinęła się w kłębek i rozmyślała o powtórnym spotkaniu z Danielem.

Nie chcę, żeby było sztywnie. Mogłabym z nim rozmawiać o wszystkim, ale nie potrafię tak naturalnie zagaić. Chciałabym, żeby zrobił coś, cokolwiek, co pozwoliłoby mi sądzić, że mu zależy na znajomości ze mną. Boję się, że marnuję czas…
Chwila! Przecież to nie jest marnowanie czasu! Jak mogę tak myśleć? Lepsze to niż siedzenie całymi dniami w czterech ścianach i użalanie się nad sobą.

Następnego dnia, szykując się na spotkanie z Danielem, Natalia nie czuła, że to strata czasu. Nie zamierzała przesadnie się stroić, ale chciała wyglądać ładnie. Włożyła czarne, obcisłe spodnie, do nich kwiecistą luźną bluzkę z lejącego materiału. Włosy upięła w niedbały kok i podkreśliła oczy, rysując cienką kreskę na górnej powiece i mocno tuszując rzęsy. Usta pokryła tylko ochronną pomadką nienadającą koloru. Przed wyjściem założyła czarne botki i zarzuciła na siebie płaszcz, bo tego wymagała pogoda – wiało i padało.
Daniel spóźnił się dosłownie kilka minut, ale i tak bardzo przepraszał Natalię, kiedy tylko otworzyła mu drzwi.
– Długo czekasz? – dopytywał się.
– Nie, zarzuciłam płaszcz, kiedy widziałam, że podjeżdżasz – odparła.
– Naprawdę nie chciałem się spóźnić. A… – Zza pleców wyjął czerwoną różę. – To dla ciebie.
– Dziękuję, ale nie trzeba było. – Natalia czuła, że oblewa się rumieńcem.
– Wczoraj nie miałem nic dla ciebie, ale skoro dostałem drugą szansę, postanowiłem się poprawić.
– Poczekaj, wstawię ją do wody.
Natalia pobiegła na górę, przeskakując po dwa stopnie. Wzięła z pokoju odpowiednie naczynie, napełniła wodą w łazience i włożyła do niego różę. Ustawiła flakonik tuż przy swoim łóżku. Nie chciała zostawiać kwiatka na dole, żeby zauważył go ktoś niepowołany i miał powód do niezręcznych pytań.
– Możemy iść – powiedziała, zbiegając na dół.
Tym razem pojechali w zupełnie inne miejsce, i choć przewijało się przez nie całe mnóstwo ludzi i panował harmider, Natalia czuła się tam o wiele lepiej, niż w przytulnej kawiarence. Wszyscy klienci byli zaaferowani i zbyt zajęci sobą, by zwracać na nich uwagi, przynajmniej w jej odczuciu.
Zamówili z Danielem kawę i oczywiście coś słodkiego, z tym, że chłopak namówił ją do zjedzenia zdecydowanie większego kawałka niż był wybrany przez niego, gdyż sam wymawiał się dietą. Natalia nie mogła z nim negocjować i zachęcać do dotrzymania jej towarzystwa podczas objadania się, bo dobrze wiedziała, że rzekoma dieta nie była jego wymysłem, lecz wręcz przymusem wiążącym się z uprawianym przez niego sportem.
Rozmawiali po trochu na różne tematy, Daniel wypytywał Natalię jak wygląda jej życie codzienne w domu, sam opowiadał trochę o rzeczywistości związanej z byciem sportowcem, wymienili też kilka zdań o Mathiasie. Dziewczyna spytała go jeszcze raz, czy naprawdę będzie mógł oddać jednego kotka pani Elsie, bo miała zamiar się do niej wybrać i wypadałoby wreszcie zapytać ją o zdanie, a nie chciała jej robić fałszywej nadziei, gdyby Daniel nagle zmienił zdanie. Ten jednak nie miał zamiaru wycofywać się ze swojego pomysłu.
Wspólnie spędzany czas mijał im bardzo szybko i nawet nie zauważyli, kiedy za oknami zrobiło się zupełnie ciemno, choć pora nie była jeszcze taka późna.
– Chyba się zasiedzieliśmy. Powinnam wracać do domu, bo być może ciocia się martwi, gdzie się podziewam – powiedziała w końcu Natalia, zerkając na zegarek.
– Nie powiedziałaś w domu, że wychodzisz?
– Jakoś nie było okazji. Wiem, wiem, powinnam powiedzieć, ale ciocia i wujek pewnie nawet nie zauważą mojej nieobecności. Wieczorem mieli jechać do szpitala do Mathiasa, bo być może jutro dostanie wypis. Jak coś to przecież zawsze mogą do mnie dzwonić.
– A ty byłaś dziś u kuzyna? Bo nawet nie zapytałem.
– Nie, nie byłam. Podobno wciąż nie chce nikogo przyjmować, ale zobaczymy się, kiedy wyjdzie, a jeśli jutro nie wróci do domu, to go odwiedzę – odparła.
– Ale wiesz, ja nie pytam po to, byś mi się tłumaczyła. Nie chcę cię krytykować za to, że… nie wiem, nie interesujesz się losem kuzyna, czy coś… – Daniel dziwnie zareagował na jej słowa.
– Daniel, ja nie odebrałam w ten sposób twojego pytania, wierz mi. Chyba źle zrozumiałeś moją reakcję.
– Przepraszam, wydawało mi się…
– W porządku – powiedziała Natalia, żeby Daniel nie musiał się jej tłumaczyć i czuć skrępowany, bo nie miał powodu.
– To odwiozę cię do domu.
Natalia skinęła głową. Zanim wyszli, to Daniel jeszcze uregulował rachunek, choć Natalia protestowała, kiedy płacił też jej część. Nie musiał tego robić, ale i tak uparł się i postawił na swoim, tłumacząc, że to on ją zapraszał. Natalia miała ochotę w tym momencie znów zaprotestować, ale czuła, że i tak nic tym nie wskóra.
– Następnym razem więc ja zapłacę – powiedziała z uporem, kiedy już siedzieli w samochodzie.
– O, to będzie jakiś następny raz?
Pytanie Daniela wprowadziło ją w stan zakłopotania, bo tak tylko palnęła bez zastanowienia, a teraz musiała się wytłumaczyć, choć czy naprawdę nie chciałaby powtórzyć takiego spotkania z Danielem? Takiego czy innego? Przecież chciała i musiała przestać udawać, że było inaczej.
– A czemu nie? – odpowiedziała pytaniem na pytanie. – Ja nie mam nic przeciwko.
– Właściwie to ja też… Nawet chętnie bym się jeszcze z tobą spotkał, zanim stąd wyjedziesz.
– To umówimy się jeszcze kiedyś. To znaczy… na spotkanie, bo teraz… – Natalia nie chciała, by zabrzmiało to tak, jakby chciała umówić się z Danielem na randkę. Bała się, że go wystraszy i znów zapanuje między nimi to ciągle powracające zakłopotanie.
– Dobrze, dobrze.
Daniel był już prawie na miejscu i kiedy wjechał na podjazd Johannsenów, Natalia rzuciła mu tylko krótkie słowo na pożegnanie. Wysiadła i skierowała się do drzwi. Zanim weszła, obejrzała się za siebie i uśmiechnęła się na widok Daniela machającego jej ręką na pożegnanie. Poczuła, że serce odrobinę przyspieszyło rytm, choć sama nie miała na to żadnego wpływu. Nie mogła pozostać dłużna, więc odpowiedziała chłopakowi tym samym, krótkim gestem i zniknęła za drzwiami. Dopiero wtedy usłyszała odgłos odjeżdżającego samochodu.
Usta ponownie rozjechały jej się w uśmiechu.. Spędziła miłe popołudnie z Danielem i na pewno nie żałowała, że się z nim ponownie spotkała w takiej bardziej oficjalnej formie. Nie chciała robić sobie nadziei na coś więcej, co mogłoby zaistnieć pomiędzy nimi, ale nie była w stanie wypchnąć zupełnie myśli o tym ze swojego umysłu. Bała się, ale w końcu musiała się wziąć za siebie i zacząć z tym walczyć, nauczyć się kochać, nauczyć się żyć.







Śmieję się jak głupia z byle czego,
by za chwilę patrzeć tępo przed siebie
ze łzami w oczach.
Co Ty ze mną zrobiłeś?!
Poruszyłeś moje serce
– drgnęło.
Niestety, rozum nie pozwala myśleć,
że mamy szansę:
Ty i ja.
Toczę wewnętrzną walkę.


Boję się, że mogę coś poczuć.
Boję się szybszego bicia serca.
Czy ja potrafię kochać?
Czy ja w ogóle potrafię żyć?


♦♦♦
Cześć!!!
Witam po tak długiej przerwie!
Jest tutaj ktoś jeszcze w ogóle?
Bardzo Was przepraszam, że tyle zbierałam się z napisaniem nowego rozdziału i z jego opublikowaniem… A czas uciekał. I tak oto jest już maj :/
Muszę się w końcu wziąć do pracy, bo cały pomysł na to opowiadanie mi się rozmyje.
Trzymajcie za mnie kciuki, a ja też będę trzymać kciuki – za tegoroczne maturzystki, bo bardzo prawdopodobne, że są tu pośród Was J Na pewno dobrze Wam pójdzie.

Już nawet nie chcę pytać o wrażenia i opinie na temat powyższego rozdziału, bo wydaje mi się, że to jakaś totalna klapa. Jeśli ktoś ma ochotę, to niech przedstawi mi jakieś swoje pomysły na to opowiadanie i jakieś rady, bo nie chcę, żeby wyszła z tego jakaś poplątana historia, której nie da się przeczytać i zrozumieć.

Pozdrawiam!



11 komentarzy:

  1. Świetny jest! Cieszę się, że wróciłaś i na pewno wszystko nadrobisz bez problemu, a wena na opowiadanie zostanie :*
    Pozdrawiam i do następnego
    Ps. w wolnym czasie zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz.
      Do Ciebie pewnie chętnie bym wpadła, ale nie wyrabiam z opowiadaniami, których jestem stałą czytelniczką, więc nie chcę brać sobie więcej na głowę.
      Pozwoliłam sobie usunąć Twój spam, który powinien znaleźć się w spamie, a nie pod rozdziałem. Bez obrazy. Po prostu wiem, że nie dam rady wpadać do Ciebie i czytać, dlatego nawet nie chcę obiecywać.

      Usuń
  2. Jestem, jestem i powiem ci, że rozdział świetny! Nie mogę doczekac się nastepnego❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie! :)
    Po takim czasie bywa trudno znowu się wczuć w opowiadanie, dlatego ten rozdział mógł wyjść trochę przejściowy. Ale nie przejmuj się ;) Mam nadzieję, że następny będzie szybko. Wierzę, że masz dobry plan na to opowiadanie :)
    W tym rozdziale znowu widać, jak Natalia przejmuje się tą znajomością z Danielem. Chce, żeby wszystko było dobrze, wiecznie przeprasza za swoje słowa i w ogóle :D Mam nadzieję, że się rozkręcą. Ta biedna dziewczyna nawet boi do siebie dopuścić myśl, że to randki :D
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określenie, że ten rozdział mógł wyjść przejściowo pewnie jest zbyt łagodne ;)
      Trudno, muszę jakoś na powrót się w to wczuć, choć przed pisaniem tego rozdziału przeczytałam wszystkie te, które już się pojawiły, ale chyba nie bardzo mi to pomogło. To mój problem, jednak wiem, że nie chcę, by to opowiadanie nie zeszło zupełnie na psy.
      Też bym chciała, aby kolejny rozdział był szybko i może uda mi się coś wkrótce napisać, bo znając życie, zamiast pisać rozdział pracy magisterskiej, który wkrótce będę musiała oddać, wybiorę pisanie czegoś innego ;D
      Natalia ma odrobinę ze mnie. Ja wolę zawsze mieć wątpliwości i być niepewną w jakiejś kwestii, nawet jeśli coś w środku podpowiada mi, że będzie dobrze, to i tak staram się tak tego nie okazywać. Po prostu wolę być pozytywnie zaskoczona niż rozczarowana. Wiem, że to nie jest dobre, ale co mam zrobić, jak czasem to silniejsze ode mnie? ;)
      Ale Natalia to nie ja, pewnie w końcu się rozkręci ;p
      Pozdrawiam i przepraszam, że mam ostatnio jakieś zaległości u Ciebie. Wpadnę wkrótce!

      Usuń
  4. Jestem i ja!
    Rozdział świetny! Nasza Natalia wreszcie zaczyna żyć i spotykać się z Danielem. Oni są razem tacy słodcy. Chociaż wiem, że Natalka nie dopuszcza do siebie mysli,ze może cos do niego czuc ani tym bardziej, ze on moze cos czuć do niej, to czekam az to się zmieni. Jeju strasznie się cieszę, ze dodalas ten rodzia, bo wszystko czytalam na bieżąco. Czekam na następny.

    Pozdrawiam,
    Anahi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że cały czas ze mną jesteś, choć ja ostatnio trochę olewam sprawę ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ja też jestem! ;)
    Natka i Daniel są naprawdę słodcy w tej swojej nieśmiałości. To jak się martwią o każde wypowiedziane słowa i rumienią na samo wspomnienie o kolejnym spotkaniu ;D Naprawdę miło mi się o nich czyta. Są tacy naturalni w tym swoim skrępowaniu, ludzcy. Ciekawa jestem, co dalej dla nich szykujesz. Więc życzę dużo weny i wracaj tu szybciutko z nowym rozdziałem! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :*
      Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym tutaj wrócić szybko z nowym rozdziałem, ale z czasem napisanie czegoś nowego staje się coraz trudniejsze. Wiem, że sama wkurzałam się na niedokańczanie opowiadań i znikanie autorek z blogowego światka, ale chyba i ja będę musiała wkrótce podjąć jakąś decyzję, albo piszę dalej, albo rezygnuję... :(:/

      Usuń
  6. Przeczytałam wszystko jednym tchem. Super i czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń